Jedynym sposobem na wyjaśnienie jakiegokolwiek problemu przed którym staję, jest badanie świata wewnętrznego. Przez świat wewnętrzny, czasami będę mówił w tym samym sensie o strumieniu świadomości, rozumiem sumę dostępnych mi bezpośrednio postrzeżeń, odczuć, pragnień, myśli, wspomnień itp. - wszystkiego co w jakikolwiek sposób zaznacza swoją obecność w mojej świadomości. Jest to sposób jedyny, bo nic innego niż świat wewnętrzny nie jest mi dane. A zatem nauka, która może dać odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące rzeczywistości musi zajmować się badaniem świata wewnętrznego. Z przyczyn, które wyłożę poniżej nadam tej nauce nową nazwę – intrologia, chociaż wprowadzając ten termin nie aspiruję do tworzenia nowej dziedziny wiedzy. Uznałem jednak, że użycie tej nazwy będzie pożyteczne do bardziej ścisłego wypowiedzenia tego, co mam na myśli.
Być może niektórzy myśliciele oczekiwaliby, że użyję tu słowa “fenomenologia”. Zawieszenie bowiem sądu o obiektywnie istniejącym świecie zewnętrznym i przyjęcie za punkt wyjścia jedynie tego, co się nam ukazuje jako takie, kojarzy się z fenomenologią Husserla. Miałem jednak kilka powodów, aby tego nie uczynić. Pierwszym a zarazem najważniejszym jest ten, że sam Husserl określa fenomenologię jako opisową analizę istot, co narzucałoby mi od razu pewien kontekst. Aby móc formułować twierdzenia ogólne, nie zatrzymuje się on jedynie na doświadczaniu jednostkowych postrzeżeń, a przechodzi do analizy istot. Nie idąc za Husserlem, nie będę zakładał, że niemożliwe jest wyprowadzenie prawd ogólnych ze zjawisk jednostkowych w moim świecie wewnętrznym. Chcę jak długo tylko się da unikać poznania eidetycznego – również przy konstruowaniu nietrywialnych sądów. Poza tym chcę poddać krytycznej analizie istnienie obiektów, które Husserl przyjmował, takich jak czyste "ja", wczucie i cudze "ja", inne też mam nastawienie do świadomości czasu i pamięci. Zamiast więc za każdym razem czynić konieczne zastrzeżenia co do rozumienia sensów poszczególnych terminów, wolę na samym początku odciąć się od tradycji fenomenologicznej – chociaż mam świadomość, że z pewnością nie ucieknę od pewnych jej sposobów postępowania.
Inni myśliciele mogliby spodziewać się, że zamiast wprowadzać nową nazwę użyję słowa "psychologia". W sensie etymologicznym psychologia jest nauką o duszy. Jest ona nauką o duszy, w rozumieniu Arystotelesa, nawet obecnie. Jeżeli przez duszę rozumiał on formę ciała, czyli mówiąc potocznie, coś co odpowiada za to, jak ciało się zachowuje, to rozumienie psychologii w jego sensie jest faktycznie podobne do współczesnego – nauka o zachowaniu człowieka. Tak rozumiana psychologia jest oczywiście czymś zupełnie innym niż intrologia. W historii filozofii było jednak i inne rozumienia duszy, reprezentowane przez Platona i większość teologów chrześcijańskich takich jak św. Augustyn, dla których dusza była z istoty niematerialnym składnikiem człowieka decydującym o jego “ja”. W tym rozumieniu duszę można utożsamić właśnie z tym co dzieje się wewnątrz – można “spojrzeć w duszę”. A zatem psychologia jako nauka o duszy, rozumianej w taki sposób, będzie bliższa intrologii. Problemem jednak bywa pomieszanie tych dwóch znaczeń słowa psychologia, dlatego też wolę używać nowego terminu.
Jedyną metodą intrologii jest introspekcja. Wobec uprzedzeń narosłych wokół tego terminu chciałbym zaznaczyć, że rozumiem ją ściśle jako badanie świata wewnętrznego – takiego jaki się objawia. Jest to jedyna metoda w ogóle, którą dysponuję – i która jest do pomyślenia. Nie jest moim celem podanie jej definicji, zresztą wobec powyższego zauważenia, nie ma nawet takiej potrzeby, a przede wszystkim zwrócenie uwagi na to, że wszystkie działania naukowe, których mogę się podjąć, są właśnie introspekcją. Ilekroć uprawiam naukę, czynię to w obrębie swojego świata wewnętrznego. Załóżmy, że zapoznaję się z pewnymi faktami doświadczalnymi. Najczęściej wygląda to tak, że w moim strumieniu świadomości znajduje się jakiś odczyt z ekranu komputera, wiedza na temat tego, jakie urządzenia są do komputera podłączone i jak działa algorytm. Następnie formułuję naukową teorię, która powstaje właśnie w moim świecie wewnętrznym. Następnie spisuję teorię, aby nie obciążać zbytnio pamięci. Spisuję – a zatem w świecie wewnętrznym pojawia się obserwacja spisywania i tylko ona jest mi dostępna. Jednak dalej ta teoria będzie istniała dla mnie o tyle, o ile w moim strumieniu świadomości będzie pojawiała się pamięć o tym, co i gdzie zostało spisane, oraz o ile będą się pojawiały w nim te fragmenty teorii, które będę sobie akurat odczytywał. Następnie będę mógł skonstatować, oczywiście w obrębie swojego strumienia świadomości, że odczyt z komputera, który mam w pamięci zgadza się teorią, którą stworzyłem. Następnie w moim strumieniu świadomości mogą pojawić się projekty kolejnych doświadczeń, których wyniki mogą potwierdzać stworzoną teorię. Przeprowadzając te doświadczenia – obserwując ich przeprowadzanie w moim świecie wewnętrznym, wprowadzę do swojego strumienia świadomości kolejne informacje, które znowu skonfrontuje z “rezydującą” w moim strumieniu świadomości teorią. Wszystko, co będę robił, będzie zatem introspekcją – badaniem mojego świata wewnętrznego.
Skoro opisałem już metodę intrologii mogę podać jej ścisłą definicję jako nauki w sensie klasycznym. Intrologia jest nauką, której przedmiotem materialnym jest świat wewnętrzny, przedmiotem formalnym metodycznym introspekcja, zaś przedmiotem formalnym celowym pewne poznanie tego, jaka jest rzeczywistość. Wszelkie pytania o rzeczywistość należą do intrologii, nie jest nam dane bowiem nic innego jak świat wewnętrzny i nie mamy do dyspozycji innego narzędzia jak badanie go.
Skoro wszystkie pytania o rzeczyistość należą do intrologii to także te z zakresu logiki. W tym miejscu wielu myślicieli może przypuszczać, że uznaję prawa logiki za “prawa myśli”, czyli prawa psychologii, to zaś, że prawa logiki nie są prawami psychologii pokazał Husserl w “Badaniach logicznych”, pokazując na przykładzie pewnego sądu analitycznego, że ani jego prawdziwość nie implikuje, że ludzie będą uznawali go za prawdziwy, ani na odwrót. Gdyby psychologię rozumieć tylko jako badanie strumienia świadomości poprzez introspekcję byłaby ona rzeczywiście, jak już zauważyłem wcześniej, podobna intrologii. Jednak psychologia posługuje się również wnioskowaniami na temat tego co dzieje się w świadomości człowieka na podstawie jego zewnętrznego zachowania, żeby nie powiedzieć już o psychologi rozumianej czysto behawioralnie. Uprawiając intrologię po pierwsze mogę mówić jedynie o moim strumieniu świadomości – moim świecie wewnętrznym, a po drugie nie mogę o nim wnioskować na podstawie obserwacji innych osób, wyobrażaniu sobie ich strumienia świadomości i stosowania analogi do mojego. Argument Husserla słuszny dla psychologii, nie jest zatem adekwatny do intrologii. Jeżeli bowiem uznam wskutek badania mojego świata wewnętrznego jakieś prawo logiki za prawdziwe, to w tej samej chwili nie uznam go za fałszywe – a to co powiedzą o tym prawie inni ludzie – jest tylko pewnym elementem mojego świata wewnętrznego, nie związanym z prawdziwością tego prawa. Aby doprowadzić do sprzeczności musiałbym pokazać, że raz uznałem to samo prawo za absolutnie prawdziwe, innym zaś razem za absolutnie fałszywe – oraz, że moja pamięć jest absolutnie niezawodna. Jednak ta sytuacja musiałaby rzeczywiście zajść, aby sprzeczność została wykazana. A nawet gdyby taka sytuacja zaszła nie dowodziłoby to, że prawa logiki nie należą do zakresu dociekań intrologii, a raczej to, że po prostu nie ma czegoś takiego. Nie mam bowiem styczności z żadną inną rzeczywistością niż mój świat wewnętrzny. Jeżeli prawa logiki nie byłyby prawami intrologii, to czym mogłyby być?
Wielu myślicieli zapewne zada pytanie, czy fakt dobrej przewidywalności świata wewnętrznego na podstawie założenia istnienia świata zewnętrznego, nie jest wystarczającym argumentem, aby przyjąć obiektywne istnienie tego drugiego. Czy fakt, że umiem przewidzieć, kiedy w moim świecie wewnętrznym pojawi się postrzeżenie kubka, nie jest dowodem na to, że kubek obiektywny rzeczywiście istnieje? Istotnie gdy postrzegam, że na stole stoi kubek, a następnie dokonam przesunięcie pola mojej obserwacji tak, że nie widzę już ani stołu, ani kubka (mówiąc potocznie odwracam głowę od kubka i stołu) – to w moim świecie wewnętrznym odnajdę przypuszczenie, że jeżeli ponownie dokonam takiego obrotu, znów będę miał postrzeżenie kubka. Odkrywam więc pewną własność mojego świata wewnętrznego. Mogę jednak mówić tylko o tej własności – nie postulując istnienia kubka obiektywnego. Jeżeli nie będe chciał się powoływać na tak skomplikowana własność, mogę to sobie uprościć i mówić o teorii kubka obiektywnego, która wyjaśnia mi zachowanie mojego świata wewnętrznego. Nie ma natomiast żadnej konieczności postulowania realnego istnienia jakiegoś tajemniczego bytu, który nie należy do mojej percepcji, ale jest przyczyną mojego postrzeżenia kubka. Nie wypowiadam się zatem na temat obiektywnego istnienia świata zewnętrznego, z braku bezpośrednich danych na ten temat, jednak koncepcja świata wewnętrznego realnie istnieje w moim świecie wewnętrznym. Mogę mówić o pewnej teorii świata zewnętrznego, która złożona z różnymi teorami szczegółowymi pozwala mi dość dobrze przewidywać zachowanie się mojego świata wewnętrznego. Przykładowo w moim świecie wewnętrznym odnajduje postrzeżenie stołu bilardowego a na nim dwóch kul bilardowych, mam również postrzeżenie człowieka, który kijem bilardowym zamierza uderzyć jedną z nich pod pewnym kątem. Wykonuję obrót pola mojej obserwacji, tak, że nie widzę już ani człowieka, ani stołu, ani kul (potocznie: obracam głowę). Następnie w moim świecie wewnętrznym pojawia się postrzeżenie dzwięku uderzenia kija w kulę. Teoria świata wewnętrznego, która jest również w moim świecie wewnętrznym, mówi mi, że gdy ponownie dokonam obrotu pola mojej obserwacji, będe miał inne postrzeżenie położenia kul, a w przybliżeniu jakie ono będzie może wynikać z dodatkowej teorii nałożonej na teorię świata zewnętrznego, mianowicie dynamiki Newtowna. Dynamika Newtona złożona z teorią świata wewnętrznego jest więc teorią, która mówi o zachowaniu się mojego świata wewnętrznego, równie dobrze jak sama dynamika Newtona o zachowaniu świata zewnętrznego – gdyby taki istniał w rzeczywistości. Można więc powiedzieć, że opis fizyki mojego świata wewnętrznego nie jest jakościowo trudniejszy niż opis fizyki świata zewnętrznego. Może się to okazać spostrzeżeniem ważnym dla tych, którzy chcieliby twierdzić, że świat wewnętrzny nie może podlegać naukowemu opisowi.
Michał Stanisław Wójcik, 28 listopada 2007