Poznanie prawdziwości danego sądu o rzeczywistości mogę zdobyć tylko poprzez moje przeżycia umysłowe. Wynika stąd ważny wniosek.
Warunkiem koniecznym abym mógł twierdzić, że mam poznanie prawdziwości sądu S, jest to, że sąd S musi być prawdziwy we wszystkich spójnych możliwych modelach rzeczywistości, w których jest możliwe, abym jako modelowany podmiot poznający przeżywał te wszystkie przeżycia umysłowe, które rzeczywiście przeżywam i nie przeżywał tych, których rzeczywiście nie przeżywam.
Zastanówmy się na chwilę nad uzasadnieniem powyższej zasady. Załóżmy, że istniałby taki spójny możliwy model rzeczywistości M, w którym sąd S nie jest prawdziwy i równocześnie w modelu tym byłyby możliwe dokładnie takie moje przeżycia umysłowe, jakie rzeczywiście przeżywam. Jeżeli twierdzę, że mam poznanie, iż sąd S jest prawdziwy w rzeczywistości, to oznacza, że mam również poznanie, że rzeczywistość nie jest taka jak model M. Skąd jednak mogę to wiedzieć, skoro całe moje poznanie na temat rzeczywistości wynika z moich przeżyć umysłowych, które rzeczywiście przeżywam, a te są tak samo możliwe w modelu M. Gdyby rzeczywistość była taka sama jak model M, miałbym dokładnie takie same przeżycia umysłowe. Wydaje się, że wynika z tego, że nie miałbym żadnej podstawy, aby wiedzieć, że rzeczywistość nie jest taka jak model M.
Przeprowadzimy teraz rozumowanie, które doprowadzi nas do pewnego wniosku. Wszędzie gdzie użyję frazy „wydaje się” będzie miejsce na ewentualną wątpliwość.
Załóżmy, że rzeczywistość jest taka jak jakiś hipotetyczny model M. Skoro tak to zakładamy konsekwentnie, że można modelować moje przeżycia umysłowe jako jakieś procesy w modelu M. Wydaje się, że moje modelowane przeżycia umysłowe będą tworzyły jakiś podmodel W modelu M. Oczywiście wystąpienie odpowiedników wszystkich moich rzeczywistych przeżyć umysłowych musi być możliwe w podmodelu W, bo naszym nadrzędnym założeniem jest, że rzeczywistość jest taka jak model M. Wydaje się, że w takim układzie W jest również spójnym możliwym modelem rzeczywistości. W tym modelu istnieją tylko elementy W i zachowują się tak jakby istniały pozostałe elementy modelu M i zachowywały się w sposób właściwy dla modelu M. W ten sposób możemy mieć dwa różne modele rzeczywistości, w których możliwe są dokładnie te same moje przeżycia umysłowe. A zatem na mocy warunku koniecznego poznania sądu, nie mogę mieć poznania istnienia żadnego elementu modelu M, który nie jest elementem podmodelu W, ponieważ sąd o jego istnieniu nie jest prawdziwy w modelu W. Innymi słowy nie mogę mieć poznania istnienia niczego oprócz moich przeżyć umysłowych. Wydaje się, że dotyczy to również własnego „ja”.
Rozumowanie powyższe można zinterpretować jako pewnego rodzaju sceptycyzm poznawczy dotyczący istnienia wszelkich elementów poza naszym światem wewnętrznym. Można powiedzieć, że to nic nie szkodzi – można bez końca badać nasz własny świat wewnętrzny, który przecież nie jest pozbawiony reguł. Można trudzić się przewidywaniem przyszłych przeżyć umysłowych, które przecież wcale nie pojawiają się w sposób dowolny. Można badać zależności pomiędzy rozmaitymi bytami myślnymi uprawiając dziedzinę zwaną matematyką itp. Niestety przy przyjęciu tego rodzaju sceptycyzmu poznawczego nie możemy twierdzić, że wiemy, czy istnieją inne osoby, a nawet czy istnieje moje własne „ja”, co poważnie redukuje zasady moralne, których chcielibyśmy być pewni.
A może jednak mamy poznanie pewne, że osoby istnieją? Czy wobec powyższego rozumowania istnieje na to poznanie szansa. Na pewno szansa leży w nieścisłości rozumowania, w owych dwóch „wydaje się” i innych nie wskazanych wprost lukach. Przyznam, że nie czuję się jednak usatysfakcjonowany takim „ratunkiem”. Chociaż należy również dokładnie przeanalizować logiczną możliwość brania podmodelu wszystkich przeżyć umysłowych.
Należy zastanowić się też nad głównym założeniem, mówiącym, że rzeczywistość jest jak jakiś hipotetyczny model M. Jeżeli podważymy to założenie, całego rozumowania nie da się już tak gładko przeprowadzić. Ktoś powie, że rzeczywistość zawsze jest jakaś – możemy więc symbol M wziąć jako oznaczenie rzeczywistości. Jednak w tym przypadku będziemy mieli trudność z wzięciem podmodelu W. Gdy mówimy o modelu M, branie podmodelu W wydaje się sensowne, ponieważ wydaje się, że model musi być zrozumiały i wydaje się również, że zrozumiałe musi być to, czym w modelu są przeżycia umysłowe. Daje to poważną przesłankę, aby sądzić, że da się odseparować podmodel W od modelu M i potraktować go jako niezależny model. Oczywiście po dokonaniu aktu takiej separacji zmodyfikowane zostaną reguły przewidywania tego, co zachodzi w modelu W. Przewidując, co zajdzie w modelu W, jak już pisałem wcześniej, będziemy dalej posługiwać się modelem M. Teraz nasz model będzie wyglądął tak: istnieje wszystko to, co w podmodelu W i zachowuje się tak, jak gdyby istniały wszystkie elementy modelu M. Gdy w momencie wyjścia nie ma żadnego modelu rzeczywistości, nie można brać podmodelu. Jeżeli nawet rzeczywistość nazwiemy sobie literką M, wzięcie podrzeczywistości W i potraktowanie jej jako rzeczywistość nie ma sensu. Gdybyśmy bowiem wiedzieli, że M jest rzeczywistością, to pytanie o to, czy rzeczywistość nie jest taka jak W miałoby oczywistą odpowiedź.
W ten sposób w przypadku, gdy rzeczywistość nie może mieć modelu (myślę, że należy to rozumieć w ten sposób, że podmiot poznający nie może mieć w swoim umyśle modelu rzeczywistości) nie możemy za pomocą powyżej zaprezentowanego rozumowania wykazać, że nie możemy mieć poznania istnienia czegokolwiek poza naszymi przeżyciami umysłowymi.
Możemy więc sformułować ważne problemy przed którymi stoi teoria poznania:
1. Czym jest model rzeczywistości?
2. Czy podmiot poznający może mieć model rzeczywistości?
3. Czy model rzeczywistości musi zawierać dający się wyodrębnić podmodel przeżyć umysłowych podmiotu poznającego?
Jak zasugerowałem powyżej, od odpowiedzi na te pytania będzie zależeć odpowiedź na pytanie o możliwość poznania elementów rzeczywistości innych niż moje przeżycia umysłowe. Ponieważ osobiście uważam, że takie poznanie jest możliwe, na mocy rozumowania, które przeprowadziłem sądzę, iż okaże się, że nie można równocześnie odpowiedzieć pozytywnie na pytania 2 i 3. Przychylam się do tego, że odpowiedź na pytanie 2 jest negatywna. Nie prowadzi to według mnie do sceptycyzmu, choć aby to uzasadnić należy rozwinąć odpowiedź na pytanie 1. Wydaje mi się, że jest możliwe, aby mieć np. poznanie istnienia innych osób przy równoczesnym braku spójnego modelu rzeczywistości. Rozwinięcie tych myśli wymaga jednak dalszych badań.