Strona Główna Świat wewnętrzny v. świat zewnętrzny
www.niezalezna.info

Wolna wola

Niniejszy artykuł nie stanowi przelania na papier tego, co ja osobiście uważam na temat istnienia wolnej woli. Chcę jedynie pokazać, jak pojęcie to wiąże się z niektórymi koncepcjami metafizycznymi, kiedy używanie go ma sens, a kiedy nie ma. Wychodzę od tego, że w rzeczywistości mamy poczucie wolnej woli. Bez względu bowiem na to, czy wolną wolę rzeczywiście mamy, czy nie, poczucie to jest faktem.

Określenie pojęcia wolnej woli

Jesteśmy przyzwyczajeni do pojęcia wolnej woli. Bierze się ono z poczucia, że pewne decyzje i oceny dotyczące rzeczywistości są nasze. Wrażenie wolnej woli jest na tyle silne, że wielu myślicieli przyjmuje ją za coś bezpośrednio danego nam w naszym doświadczeniu. W niniejszym artykule postaram się pokazać związek pojęcia wolnej woli i jej istnienia z niektórymi koncepcjami metafizycznymi.

Zastanówmy się na początku, kiedy możemy w ogóle mówić o wolnej woli. W celu ustalenia tego posłużę się pojęciem obserwatora. Użyję pojęcia “obserwator”, aby uniknąć użycia pojęcia “osoba”, dla której często zakłada się od razu wolną wolę. Od obserwatora wymagam tylko, aby “obserwował” rzeczywistość – nie wdając się w tej chwili w dyskusję, co znaczy, w tak abstrakcyjnym ujęciu, “obserwować”. Jeżeli będziemy chcieli powiedzieć, że jakiś obserwator ma wolną wolę, będziemy musieli umieć wskazać w obrębie rzeczywistości jakieś akty woli należące do tego obserwatora, które będą zależne tylko od niego. Należy zauważyć, że w powyższym zdaniu mógłbym opuścić sformułowanie “należące do tego obserwatora” bez zmiany znaczenia. Albowiem mówiąc o aktach woli – czyli o czymś co zaistniało w rzeczywistości - które należą do obserwatora, relację “należenia” rozumiem przez związek przyczynowo-skutkowy. Obserwator ma wolną wolę, gdy jest wyłączną przyczyną jakiś aktów woli. Mówiąc o tym, że akt woli należy do rzeczywistości, mam na myśli przynajmniej to, że należy on do świata postrzeganego przez obserwatora, świata wewnętrznego obserwatora.

Wolna wola a zasada przyczynowości

Zauważmy więc, że zaakceptowanie takiego ujęcia wolnej woli, a przyznam się, że innego na ten czas nie rozumiem, wymaga od nas przyjęcia zasady przyczynowości. Jeżeli bowiem wszystko ma swoją przyczynę, powyżej naszkicowane pojęcie wolnej woli, ma sens. Jeżeli zaistnieją jakieś akty woli, które nie będą miały żadnej przyczyny poza obserwatorem, to wynikać z tego będzie, że to obserwator jest ich przyczyną. Jeżeli rzeczywistość wygląda tak, że istnieje tylko obserwator i to co jest w polu jego obserwacji oraz zachodzi w niej zasada przyczynowości, obserwator będzie miał, przynajmniej teoretycznie, szansę przekonać się doświadczalnie o tym, że ma wolną wolę. Jeżeli bowiem zaobserwuje jakieś obiekty w polu swojej obserwacji, dla których nie znajdzie żadnej przyczyny – będzie to oznaczało, że tą przyczyną jest on sam. A zatem idąc za Berkeleyem, przyjmując postawę skrajnego idealizmu subiektywnego przy jednoczesnym zachowaniu zasady przyczynowości, możemy rozumieć co oznacza wolna wola i dysponować nawet pewnym teoretycznym sposobem na sprawdzenie, czy wolną wolę rzeczywiście mamy. Jeżeli złagodzimy stanowisko immaterializmu, przechodząc w dualizm i uznamy obok istnienia percepcji obserwatora, istnienie również jakiejś rzeczywistości obiektywnej, nie będącej w polu naszej obserwacji, to oczywiście dalej rozumiemy pojęcie wolnej woli, ale możemy stracić możliwość doświadczalnego przekonywania się, że ją mamy. Jeżeli bowiem, tak jak poprzednio, zauważymy w polu naszej obserwacji jakieś obiekty, które roboczo uznamy za akty naszej woli - tymi obiektami mogą być np. jakieś nasze myśli - dla których nie znajdziemy w polu naszej obserwacji żadnej przyczyny, nie będzie to musiało oznaczać, że przyczyną tych obiektów jesteśmy my sami, ponieważ ich przyczyną będzie mógł być jakiś inny element rzeczywistości nie będący w polu naszej obserwacji. W sytuacji znanej nam z życia codziennego mogłoby to wyglądać następująco. W naszym umyśle pojawia się myśl “chcę teraz zajmować się problemem wolnej woli”. Załóżmy, że nie znaleźlibyśmy żadnej przyczyny tej myśli w obrębie naszej świadomości i potraktowalibyśmy ją jako “naszą własną” - akt naszej wolnej woli, podczas gdy w tej samej chwili, osoba będąca za ścianą uruchomiłaby urządzenie generujące silne pole elektromagnetyczne wytwarzające w naszym mózgu myśl ”chcę teraz zajmować się problemem wolnej woli”. Oczywiście w ramach powyżej opisanego dualizmu możliwa jest też taka konstrukcja rzeczywistości, w której mimo tego, że istnieją jakieś obiekty poza polem obserwacji obserwatora, może mieć on pewność, że ma wolną wolę. Konstrukcja taka wymaga już dodatkowych założeń. Przykładem może tu być rzeczywistość, w której obok obserwatora i jakiś obiektów nie będących w jego polu obserwacji, istnieje istota wszechwiedząca, będąca zawsze w polu obserwacji, której można zadawać pytania i która na każde sensownie postawione pytanie zawsze odpowiada zgodnie z prawdą. W takiej rzeczywistości gdyby obserwator zadał tej istocie pytanie o to, czy ma on wolną wolę, to w przypadku pojawienia się odpowiedzi twierdzącej, zyskałby pewność że wolną wolę faktycznie ma.

Niemożliwość określenia wolnej woli, przy odrzuceniu zasady przyczynowości

Jeżeli jednak, idąc za Humem, postawimy zarzut przeciw zasadzie przyczynowości i uznamy, że może być tak, iż rzeczy po prostu jakoś się dzieją, a złudzenie przyczynowości bierze się stąd, że akurat zdarza się, iż określony typ zdarzeń występuje zawsze lub prawie zawsze, po zdarzeniach jakiegoś innego określonego typu, stracimy w ogóle rozumienie pojęcia “wolnej woli”. Nie wiemy bowiem przy przyjęciu tej koncepcji, co miałoby oznaczać, że obserwator powoduje jakieś akty woli. Możliwe jest, że jakieś akty woli będą się nawet pojawiać, ale nie wiadomo w jaki sposób miałyby być z obserwatorem połączone. Nie możemy użyć tu, tak jak w modelu przyczynowym, konstrukcji “akty woli obserwatora", bo nie wiadomo co owa relacja przynależenia miałaby oznaczać. Obserwator będzie mógł mieć oczywiście złudzenie wolnej woli, będą się bowiem w ciągu jego przeżyć, pojawiały w polu jego obserwacji pewne myśli, np. myśl “chcę myśleć o wolnej woli”, a potem jakieś myśli o wolnej woli, innym zaś razem myśl “nie chcę myśleć o wolnej woli”, a potem myśli o naprawie jego samochodu. W ten sposób powstanie złudzenie jakiegoś wpływu na to, jakie myśli ma obserwator, jednak o ścisłym związku przyczynowym nie będziemy mogli, z przyczyn fundamentalnych, mówić. Ściśle rzecz biorąc, będziemy mieli w takiej sytuacji do czynienia z nullipotentym obserwatorem. Możemy go sobie wyobrazić jako człowieka podłączonego do zaawansowanego symulatora codziennego życia, który poprzez drażnienie prądem odpowiednich zakończeń nerwowych, będzie powodował, że człowiek ten zupełnie biernie będzie obserwował cały, zaprogramowany wcześniej przez programistów, świat wewnętrzny - obserwacje, odczucia, ale także, przedstawiane jako jego własne, myśli, pragnienia i decyzje.

Idealizm i realizm

W sytuacji, gdy nie możemy mówić o wolnej woli obserwatora, idealizm i realizm prawie się zlewają. Cała rzeczywistość bowiem jest niezależna od obserwatora, a zarazem cały jego “świat wewnętrzny” nie rózni się ontologicznie od “zewnętrznego”. W praktyce widzielibyśmy to tak, że cały nasz strumień świadomośći traktujemy jako zbiór zdarzeń dziejących się niezależnie od nas – my jesteśmy tylko biernym jego obserwatorem. Oczywiście w tym strumieniu pojawiają się jaieś chęci, myśli, złudzenie wpływu na rzeczywistość, itp., pojawia się w nim również koncepcja "świata zewnętrznego" – a w końcu pojawiają się elementy teori fizycznych ten "świat zewnętrzny" opisujące. Można więc powiedzieć, że rzeczywistość obserwowalna nadaje się do naukowego opisu, należy tylko złożyć ze sobą teorię "świata zewnętrznego" i opisujące go teorie fizyczne, aby otrzymać teorie wprost mówiące o "świecie wewnętrznym". Uznanie więc "świata wewnętrznego" obserwatora za rzeczywistość jest analogiczne do uznania jakiegoś obiektywnie istniejącego świata, którego pewne elementy mogą nie być w polu obserwacji obserwatora – z tą różnicą, że istnienia tych elememntów nie można dowieść empirycznie.

Użyłem sformułowania "idealizm i realizm prawie się pokrywają" ponieważ jedynym obiektem, co do którego moglibyśmy mieć wątpliwość, czy istnieje niezależnie od obserwatora, jest sam obserwator. Jednak możliwe jest również stanowisko przyjmujące istnienie "świata wewnętrznego", ale negujące istnienie obserwatora. Stanowisko to opisałem szczegółowo w artykule "Istnieje myśl, więc mnie nie ma". Nazwiemy je skrajnym realizmem "świata wewnętrznego". W ujęciu tym "świat wewnętrzny" czyli odczucia, myśli, wrażenia, itp. rzeczywiście istnieje, ale nie ma żadnego podmiotu, który by go obserwował. Istnieją po prostu same myśli, same odczucia, same wrażenia. Rzeczywistość taka jest realna w najbardziej radykalnym sensie. Ponieważ nie istnieje żadnen obserwator, nie można mówić o jakiejkolwiek zależności rzeczywistości od obserwatora. Wielu myślicieli uważa, że analogiczny skrajny realizm w odniesieniu do "świata zewnętrznego" stosunkowo łatwo obalić. Na twierdzenie, że istnieją tylko przedmioty takie jak kubek leżący na moim biurku ze swoja masą, rozciągłością i inymmi własnościami fizycznymi, że człowiek istnieje jedynie jako pewnego rodzaju automat biologiczny – można podać kontrargument, że w moim postrzeganiu nie ma takich przedmiotów (kubek w mojej percepcji w tej chwili nie ma dna, bo go nie widzę) a jakieś są napewno – bo postrzegam. Natomiast skrajny realizm w odniesieniu do "świata wewnętrznego" takiemu obaleniu nie podlega. Nie twierdzi on bowiem, że istnieje kubek ze swoją masą i rozciągłością, a jedynie, że istnieje percepcja kubka – nie ma natomiat podmiotu, któryby tą percepcję posiadał. O ile możemy mówić (to co mówimy, będzie w tej koncepcji jedynie pewnym wrażeniem mowy bez żadnego podmiotu wypowiadającego), że nie istnieją tylko przedmioty zewnętrzne, bo postrzegamy jednak coś innego, to nie możemy dowowieść, że istnieje coś poza postrzeżeniami – nie możemy wobec tego udowodnić, że istnieje jakiś obserwator. Na argument, że mamy bardzo silne poczucie, iż to my jesteśmy obserwatorem, zwolennik skarjnego realizmu "świata wewnętrznego" powie, że istotnie istnieje takie poczucie i istnieje jak najbardziej realnie, ale nie przeczy to temu, że nie ma podmiotu to odczucie posiadającego. Oczywiście koncepcję skrajnego realizmu "świata wewnętrznego" można poszerzyć o realne istnienie wszystkich obiektów "świata zewnętrznego", otrzymując coś co nazwałbym skrajnym realizmem świata zewnętrznego i wewnętrznego. Według mnie jednak taka koncepcja nie wniesie nic ponad to, co i tak wnosi koncepcja skrajnego realizmu "świata wewnętrznego".

Michał Stanisław Wójcik, 23 listopada 2007

Strona Główna Świat wewnętrzny v. świat zewnętrzny Kontakt